relacje z wycieczek pieszych i rowerowych
10 12 2019

Relacje



Licznik:

18806

20045
32801

 



Wakacje 2019
Płaskowyż Nałęczowski, Równina Bełżycka, Kotlina Chodelska, wyniosłość Giełczewska, Obniżenie Dorochuckie, Równina Łęczyńsko Włodawska, Pagóry Chełmskie, Garb Włodawski, Zaklęsłość Sosnowicka, Pradolina Wieprza, Wysoczyzna Żelechowska
Poleski Park Narodowy, Sobiborski Park Krajobrazowy, PK Pojezierze Łęczyńskie, Kozłowiecki PK, Nadwieprzański PK


Podsumowanie:
      wyprawa trwała 15 dni z czego 11 dni było rowerowych, 3 dni piesze i jeszcze 2 dni samochodowe na dojazd do pierwszegi noclegu.
     Rowerami przejechaliśmy około 600km a pieszo 42km (jeszcze to uścisle po dokładnym podliczeniu.
     Pogoda była w sumie jak na rower dobra, tylko jeden dzień deszczowy przez pół trasy rowerowej, ale byliśmy na to przygotowani. Wszystkie noclegi wypaliły bez większych problemów.
     Nie napiszę że wróciliśmy wypoczęci, bo fizycznie było nielekko, ale psychicznie na pewno. Jak dobrze pójdzie to za rok znów wyruszymy na trasę.

O wycieczce: data: 4 sierpnia 2018, długość: 440km, temperatura: , pogoda: słońce i chmury
Trasa: dojazd samochodem na pierwszy nocleg we wsi Zygmunty koło Puław
Opis dnia:     Na miejsce dotarliśmy bez problemów. Pierwszy etap 4godziny, do Warszawy, potem godzina szukania parkingu strzeżonego. Do naszego noclegu już tylko 2 godziny jazdy, z Warszawy wyjeżdżamy Wałem Miedzeszyńskim na Puławy po 30km przeskakujemy na drogę S17 w kierunku Lublina. Tylko trzeba uważać żeby nie przegapić zjazdu.
     W Warszawie mamy trzy godziny na zwiedzanie, decydujemy się na Łazienki Królewskie. Z parkingu ok 2km., rowerami poszło szybko i sprawnie.
     Zwiedzanie zaczynamy od Belwederu, pozdrawiamy naszego kochanego Prezydenta, przed wejściem pozdrawiamy naszego kochanego Marszałka i wchodzimy do parku.
     Ostatni raz byłem tu w 1965, zaliczamy więc wszystkie, no prawie, atrakcje. Pałac na wodzie, amfiteatr, spacerujemy po alejkach, podoba się nam to miejsce, gdyby jeszcze nie te kłębiące się tłumy.
Na koniec odwiedzamy Chopina, akurat trwa koncert, a na trawnikach rozłożeni ludzie, tysiące ludzi.
      Wracamy przez Mokotów do samochodu, po drodze odszukujemy ulice z powieści Twardocha, które zapamiętaliśmy.

Na trasie wycieczki - dzień 1 (niedziela 4 sierpnia)
Na trasie wycieczki, zdjęcia Ewa H
Autor zdjęć: TDu & Ewa H


O wycieczce: data: 5 sierpnia 2019, długość: 58km, temperatura: 18-24 , pogoda: chmury i trochę słońca
Trasa: Zygmunty - Żelichowo - Okrzeja - Wola Gułowska - Charlejów - Stoczek Kocki
Opis dnia:     Nocleg w Zygmuntach mamy rewelacyjny. Właściciel zaprosił nas do piwniczki gdzie częstował nas róznymi specjałami, oczywiście z procentami, a na drugi dzień poczęstował śniadaniem, w cenie noclegu. Aż żal wyjeżdżać, ale cóż trzeba.
     Żelechów bardzo nam się spodobał, małe prowincjonalne miasteczko, z kocimi łbami na rynku, miasteczko z duszą.
     Za miejscowością Okrzeja dojeżdżamy do Kopca Sienkiewcza. Usypano go przed wojną na cześć wielkiego pisarza, urodził się on właśnie w tych okolicach.
     Nocleg dobry, do dyspozycji mamy cały dom, gdzie spokojnie w czterech sypialniach może spać z 10 albo i więcej osób. Siedzę na tarasie i piszę te słowa, podziwiając zachód słońca.

Na trasie wycieczki - dzień 2 (poniedziałek 5 sierpnia)
Na trasie wycieczki, zdjęcia Ewa
Autor zdjęć: TDu & Ewa H


O wycieczce: data: 6 sierpnia 2019, długość: 43km, temperatura: 18-25 , pogoda: chmury i słońce
Trasa: Stoczek - Przytoczno - Michów - Rudno - Kamionka - Kozłówka - Lubartów
Opis dnia:     Kwatera fajna, ale całą noc szczekały psy, toczyły jakies swoje walki pod naszymi oknami chyba do 3 w nocy.
     Tereny może niezbyt atrakcyjne, ale widoki na pola łąki całkowicie nam wystarczyły. Na jednym postoju pod lasem mieliśmy bliskie spotkanie z jelonkiem. Zapędził się biedak i mało nas nie rozdeptał, stanął jak wryty i pobiegł tam skąd przybył. Był przestraszony ale my chyba bardziej.
     Najważniejszym punktem dnia był pałac Zamojskich w Kozłówce. Zwiedziliśmy powozownię, muzeum socrealizmu, na sam pałac czasu już niewystarczyło. Grupy wchodzą co godzinę, musielibyśmy zbyt długo czekać. W każdym razie siedząc na ławce pod pałacem, obejrzeliśmy sobie wnętrza w internecie i też był fajnie.
      Nocleg w zajeździe Relaks w Lubartowie, zupełnie znośny standard, będziemy tu trzy noce. Wieczorem zrobiliśmy sobie spacer po mieście, wrócimy tu jeszcze za dnia.

Na trasie wycieczki - dzień 3 (wtorek 6 sierpnia)
Na trasie wycieczki, zdjęcia Ewy
Autor zdjęć: TDu & Ewa H


O wycieczce: data: 7 sierpnia 2019, długość: 16km, temperatura: 18-25 , pogoda: chmury i słońce i deszcz przez godzinę pod koniec dnia
Trasa: Lublin - po starym mieście w większości
Opis dnia:     Wyspaliśmy się nawet dobrze, nikt nie hałasował. Zjedliśmy śniadanie i na pociąg. Do stacji nima kilometra a pociąg odjeżdża o 9.29.
     Stacja w Lublinie jest na uboczu, do centrum będzie ze 2km. Drogi wokół dworca rozkopane, jak tu się wydostać z tej pułapki. Z jednej strony autostrada, z drugiej rozkopy, z trzeciej teren Targów, z tablicą przejścia nie ma, zignorowaliśmy ją, i to był strzał w dziesiątkę. Przez teren Targów wydostaliśmy się na ulicę prowadzącą do centrum.
     To był jedyny zgrzyt tego dnia, doszlismy bez problemu na starówkę. Lublin nas zachwycił, piękne miasto, stare ulice, co kawałek coś nowego, każdy zaułek odkrywa nowe tajemnice.
     Nie będe rozpisywał się o szczegółach to trzeba zobaczyć, namiastka tego co widzieliśmy jest na zdjęciach poniżej. Generalnie Lublin przypomina Lwów lub Przemyśl

Na trasie wycieczki - dzień 4 (środa 7 sierpnia)
Na trasie wycieczki, zdjęcia Ewy
Autor zdjęć: TDu


O wycieczce: data: 8 sierpnia 2019, długość: 10km, temperatura: 18-25 , pogoda: chmury i słońce
Trasa: Lublin - po starym mieście, Muzeum Lublina, Brama Krakowska, Wieża Trynitarska, Podziemna Trasa Turystyczna, obiad w Mandragorze - restauracja żydowska i wiele innych pomniejszych atrakcji.
Opis dnia:     Znowu na pociąg, odjeżdża o 9.29, nawet ci sami pasażerowie.
     Do centrum dojechaliśny autobusem, zaoszczędzając dobre 2km na ciekawsze wędrówki. Wysiedliśmy z autobusu przy samej Bramie Krakowskiej. Ogólne pojęcie o mieście już mamy, skupiliśmy się na szczegółach, których nie mieliśmy poprzedniego dnia zaliczyć.
     Zaczęliśmy od Muzeum Lublina, potem punkt widokowy na wieży Trynitarskiej, i do podziemnej trasy poprowadzonej pod rynkiem i kamienicami. Bardzo pouczająca lekcja historii.
     Obiad w żydowskiej restauracji Mandragora, serwującej dania ichniej kuchni, nie było nawet bardzo drogo. Po drodze kamień nieszczęścia gdzie miejski kat wykonywał wyroki. Nizliczone i urokliwe uliczki, podwórka w bramach gdzie urządzone są różne knajpki, puby, kawiarnie czekające na turystów w przystępnych cenach
     Podsumowując drugi dzień był potrzebny, w pierwszy lizneliśmy wszystko po trochu, w drugi było więcej szczegółów, żeby dokładniej poznać miasto.

Na trasie wycieczki - dzień 5 (czwartek 8 sierpnia)
Na trasie wycieczki, zdjęcia Ewy
Autor zdjęć: TDu & Ewa H


O wycieczce: data: 9 sierpnia 2019, długość: 46km, temperatura: 18-25 , pogoda: chmury i słońce
Trasa: Lubartów - Rokitno - Jawidz - Spiczyn - Kijany - Łęczna - Puchaczów
Opis dnia:     Nadeszła pora aby znowu wsiąść na rowery. Obity od siodełka tyłek zaleczony, można jechać.
     Zaczeliśmy o zareklamowanej przez Stacha S. cukierni Marii Siej. Odnaleźliśmy ją dosyć szybko na bocznej ulicy. Faktycznie ciasta dobre, ostaliśmy o wyboru kilka próbek, a jak już wybrałem to okazało się że ktoś wcześniej je kupił. Ciekawe smaki lodów np. o smaku rokitnika.
     Na polach coraz więcej plantacji chmielu, są też uprawy tytoniu. W Spiczynie w gminie obarowano nas mapami, czapeczkami, różnymi zbęnymi gadzetami, ale liczą się intencje.
W Łęcznej oglądamy dinozary przy wjeżdzie do miasteczka, a zaraz potem ciekawie zagospoarowany park i zaadaptowane ruiny budynków dworskich, tworząc fajne miejsce do spacerów.
     Zjedliśmy tu też obiad, z pierwszej knajpy nas odrzuciło, ale już w drugiej dało się coś zjeść choć pierogów nie było, które dopiero w trzecim lokalu udało się znaleźć.
     Do Puchaczowa już niedaleko, zakupy w Lewiatanie i Majątku Rutka zajeżdżamy około 18 godziny. A tu impreza, muzyka tłumy ludzi, impreza na 3 fajerki. Trochę nas to przeraziło, ale nie jest tak źle, jak piszę te słowa koło 21 już się rozjeżdżają. Sami starsi ludzie, pani z kopalni Bogdanka, zrobiła imprezę bo odchodzi na emeryturę. A propo kopalni to widać ją przez okno, jutro przejedziemy koło niej.

Na trasie wycieczki - dzień 6 (piątek 9 sierpnia)
Na trasie wycieczki, zdjęcia Ewy
Autor zdjęć: TDu & Ewa H


O wycieczce: data: 10 sierpnia 2019, długość: 55km, temperatura: 18-25 , pogoda: dużo chmur i słońce
Trasa: Puchaczów - Bogdanka - Stefanów - Cyców - Busówno - Horodyszcze - Chełm
Opis dnia:     Spało się dobrze, impreza zakończyła się o 23 i wszyscy się rozjechali. Rano pogawędka z gospodarzem i w drogę.
     Przejechaliśmy przez Bogdankę i widać było dwa z trzech eksploatowanych tu szybów wydobywczych. W oczy rzuca się potężna hałda i wielokilometrowe taśmociągi transportujące urobek na hałdę.
     Po drodze nic ciekawego, pola, lasy, gospodarstwa, i tak aż o Chełma. Dużo zdjęć nie zobiłem, bo skończyło mi się miejsce na karcie. Jest zdjęcie rynku i pizzerii gdzie jedliśmy obiad (wyjątkowo niesmaczny).
     Jeszcze poszukiwania noclegu, trochę kilometrów tu nadrobiliśmy bo źle wyznaczyłem pozycję ale szybko udało się błąd naprawić i jesteśmy w MOSiR. Tandetny barak z czasów komuny, ale jakoś się trzyma, jest czysto i schludnie, mamy nawet balkon z wiokiem na plac nauki jazdy.
     Na dzisiaj tyle.

Na trasie wycieczki - dzień 7 (sobota 10 sierpnia)
Na trasie wycieczki, zdjęcia Ewy
Autor zdjęć: TDu & Ewa H


O wycieczce: data: 11 sierpnia 2019, długość: 61km, temperatura: 18-28 , pogoda: chmury i słońce
Trasa: Chełm - Rudka - Uhrusk - Wola Uhruska - Zbereże - Sobibór
Opis dnia:     Opuszczamy Chełm z żalem, temu miastu trzeba było poświęcić dwa dni, dlatego też przejeżdżamy jeszcze raz przez starówkę.
Pogoda akurat na rower, nie za gorąco ale też nie na tyle zimno żeby niewykąpać się na kąpielisku w Uhruskiej Woli.
     W Zbereżu natrafiamy na dni przyjaźni Ukraińsko - Polskiej. Saperzy wybudowali most pontonowy, całe tłumy ludzi przekraczają granicę, Ukraińcy coś sprzedać i zarobić parę groszy, Polacy po tani alkohol, ale też spotkaliśmy rowerzystów którzy wykorzystali okazję i pojechali nad Jezioro Świteź zażyć kąpieli w krystalicznie czystej wodzie.
     Obiad w Woli Uhruskiej, tym razem bez niespodzianek, pierogi trzymały się akceptowanych standardów.
     Nocujemy w Sobiborze, w starym domu, widać go na zdjęciu. Luksusów nie ma, jakoś musimy wytrzymać.

Na trasie wycieczki - dzień 8 (niedziela 11 sierpnia)
Na trasie wycieczki, zdjęcia Ewy
Autor zdjęć: TDu & Ewa H


O wycieczce: data: 12 sierpnia 2019, długość: 22km, temperatura: 22-28 , pogoda: chmury i słońce
Trasa: Sobibór - czerwonym szlakiem do trójstyku granic - Orchówek - Okuninek - Jezioro Białe - przez lasy czerwonym szlakiem do Sobiboru
Opis dnia:     Dzisiaj dzień pieszych wędrówek. Wzdłuż Bugu, czerwonym szlakiem idziemy do trójstyku granic. Pogoda super, wędrujemy wzdłuż rzeki, widać kajaki płynące z prądem, i nadrzeczne skarpy. W wiacie robimy dłuższy postój.
     W Orchówku jemy pyszne lody, i kierujemy się przez las do Okuninka, nad Jezioro Białe. Tam zażywam kąpieli i i dziemy na obiad. Miejsce oblegane jak na deptaku w Sopocie. Dosłownie tłumy, w większości z Lublina.
     Po tych atrakcjach przez piękny las idziemy powoli do bazy, niespieszy się nam, na łące na leśnej polanie przesiadujemy chyba z godzinę, wsłuchując się w odgłosy przyrody.
     Trasa długa, ale rozłożona na cały dzień była do wytrzymania.

Na trasie wycieczki - dzień 9 (poniedziałek 12 sierpnia)
Na trasie wycieczki, zdjęcia Ewa H
Autor zdjęć: TDu & Ewa H


O wycieczce: data: 13 sierpnia 2019, długość: 51km, temperatura: 22-28 , pogoda: chmury i słońce na zmianę
Trasa: Sobibór - Orchówek - Włodawa - Adampol - Wyryki - Lubień - Zamołodycze - Hola - Sosnowica
Opis dnia:     Zaczne od tematu który opuściłem. Otóż za chałupą jest lotnisko. Codziennie wieczorem ląduje tam helikopter, pilot idzie na kwaterę a rano odlatuje do pracy. Helikopter to Robinson Raven R44, można takiego, używanego sobie kupić już za 200 tysięcy euro.
     Noc mieliśmy niespotykaną. Była burza, burza bezgłośna. Błyskawice waliły jedna po drugiej, bez deszczu, w całkowitej ciszy. Całe zachmurzone niebo rozjaśniało się, dawało to efekt jak stroboskop na dyskotece. Oczy bolały od patrzenia, błyski były dosłownie co parę sekund, i tak przez parę godzin aż zasnąłem.
     Na trasie mielismy Włodawę, ciekawe miasto. We Włodawie Wołodyjowski Bohuna usiekł, byliśmy w tym miejscu, na tak zwanym czworoboku. Odzwiedziliśmy cerkiew i synagogę. W synagodze jest muzeum miejskie. Warte zobaczenia. Na koniec pojechalismy obejrzeć wodowskaz schodkowy z 1963, według którego do dzisiaj podawane sa stany wody na Bugu.
     Po drodze był jeszcze skansen w Holi z wiatrakiem i starymi chałupami. A nocleg w Sosnowicy mamy w tzw. dworku Kościuszki. Faktycznie przebywał tam, był guwernerem u hetmana Sośnickiego, zakochał się w jednej z jego córek, dostał jednak czarną polewkę. Wtedy to byłby mezalians, nie wiedzieli jeszcze jaka kariera jest przed Kościuszką. Śpimy w oficynie, samego dworu już nie ma.

Na trasie wycieczki - dzień 10 (wtorek 13 sierpnia)
Na trasie wycieczki, zdjęcia Ewa H
Autor zdjęć: TDu & Ewa H


O wycieczce: data: 14 sierpnia 2019, długość: 51km, temperatura: 15-24 , pogoda: chmury i drobny deszcz do godziny 16
Trasa: Sosnowica - Uhnin - Dębowa Kłoda - Parczew - Siemień - Czemierniki - Bełcząc
Opis dnia:     Od połowy nocy pada deszcz. Wstajemy a tu mżawka. Czekamy do 11, dalej pada, trzeba jechać.
     Do Parczewa było najgorzej, deszcz, zimno, widoków na poprawę nie ma. Znajdujemy restaurację, Orion, zamawiamy obiad, i tak siedzimy od 13 do 16, licząc na zmianę pogody, za to zupełnie nie liczac się z kasą. Drogi to był obiad, ale mimo to smaczny.
     O 16 dalej w drogę, ciągle pada. Rozgrzani lepiej znosimy trudne warunki. Parczew nieciekawy, rynek rozkopany, nawet żadnego zdjęcia nie zrobiłem.
     Tak przed 17 deszcz żaczyna się przerzedzać i w końcu ustaje. Zrzucamy w końcu mokre peleryny, ale i tak wszystko przemoknięte, czapka, buty, wszystko wilgotne. Ale do noclegu już tylko 15km. Jeszcze tylko zakupy w Czemiernikach i kierunek nocleg.
     Trochę pokrętny dojazd, jednak w końcu docieramy. Warunki luksusowe. Jesteśmy sami w całym domu. Wszystko czyściutkie i pachnące. Aż by się chciało dwa dni tu zostać.

Na trasie wycieczki - dzień 11 (środa 14 sierpnia)
Na trasie wycieczki, zdjęcia Ewy
Autor zdjęć: TDu


O wycieczce: data: 15 sierpnia 2019, długość: 37km, temperatura: 13-26 , pogoda: słońce i ładne obłoczki
Trasa: Bełcząc - Kock - Bełcząc
Opis dnia:     Zmęczeni wczorajszym deszczem, robimy sobie przerwę i zostajemy tu na dwie noce, tymbardziej że jest dobry standard i naprawdę tanio.
     Żeby się całkiem niezasiedzieć jedziemy do pobliskiego Kocka. Małe zadbane miasteczko, z pięknym rynkiem i kościołem. Są też dwie lodziarnie i obie wypróbowywujemy, jest ok, dobra cena (2,5zł) i niezły smak.
     Jest tu trochę atrakcji, pomnik Anny Jabłonowskiej, pomnik Tadeusza Kościuszki, dom Cadyka, kirkut, miejsce po synagodze.
     Najciekawszy jest pałac Jabłonowskich. Mieści się tutaj DPS, bilioteka miejska i jeszcze coś o czym zapomniałem. Budynek świetnie zachowany, wchodzimy nawet do sieni zrobić zdjęcia. Jest też przypałacowy park.
     Pogoda jest piękna, na łące robimy postój, zbieramy też chmiel i wracamy na bazę, gdzie pani gospodyni częstuje nas rosołem i pysznym ciastem.

Na trasie wycieczki - dzień 12 (czwartek 15 sierpnia)
Na trasie wycieczki, zdjęcia Ewy
Autor zdjęć: TDu


O wycieczce: data: 16 sierpnia 2019, długość: 54km, temperatura: 12-26 , pogoda: słońce
Trasa: Bełcząc - Czemierniki - Radzyń Podlaski - Brzestowiec - Paskudy - Łazy - Łuków
Opis dnia:Pogoda ładna, hociaż rano było chłodno. Z żalem żegnamy nasz nocleg, takiego standardu i za taką cenę niespotyka się często.

     Przez Czemierniki jedziemy do Radzynia. Tu zaczynamy od obfotografowania Pałacu Potockich, wraz z parkową oranżerią. Budynki z zewnątrz robią wrażenie, wśrodku trwa rekonstrukcja, trzeba tu wrócić za parę lat.
Siedzimy na rynku i jemy lody. Są dwie lodziarnie, porównujemy smaki która lepsza.      Dobre lody, jedna z lodziarni zwyciężyła ale nie powiem która, sami spróbujcie. W Radzyniu jemy jeszcze obiad, barszcz i pierogi.
     Nie spieszymy się zrobiło się ciepło, zalegamy więc na łące na dobrą godzinę, i dalej do Łukowa. Łuków okazuje się całkiem sporym miastem, parki, zieleńce, dużo sklepów, gmatwanina ulic. Mamy problem ze znalezieniem noclegu, GPS nie doprowadza nas do celu, krążymy po mieście, nikt o naszej ulicy nie słyszał. W końcu smartfon Ewy doprowadził nas do celu, po wielu zatrzymaniach i sprawdzaniu mapy docieramy do naszego noclegu. Z zaplanowanych 46km zrobiło się 54km nadwyżka to jazda po mieście.
     Nasz nocleg to domek na przedmieściach, wśród setek innych podobnych domków, i gmatwaninie uliczek. Oj niełatwo tu trafić.

Na trasie wycieczki - dzień 13 (piątek 16 sierpnia)
Na trasie wycieczki zdjęcia Ewy
Autor zdjęć: TDu & Ewa H


O wycieczce: data: 17 sierpnia 2019, długość: 65km, temperatura: 15-28 , pogoda: słońce
Trasa: Łuków - Tuchowicz - Zygmunty
Opis dnia: Może będzie później.

Na trasie wycieczki - dzień 14 (sobota 17 sierpnia)
Na trasie wycieczki, zdjęcia Ewy
Autor zdjęć: TDu & Ewa H


O wycieczce: data: 18 sierpnia 2019, długość: samochodem do Warszawy 120km, rowerami do Wilanowa 15km, samochodem do Gdańska 370km, temperatura: 20-28 , pogoda: słońce
Trasa: Zygmunty - Warszawa - Gdańsk
Opis dnia: Może będzie później.

Na trasie wycieczki - dzień 15 (niedziela 18 sierpnia)
Na trasie wycieczki, zdjęcia Ewy
Autor zdjęć: TDu & Ewa H



Mapa trasy
Kliknij aby powiększyć autor:tdu



Panorama Lublina
panoramę wykonał: TDu

wykonał: TDu     email:tdu1311@o2.pl   


relacje ogladało: 420 osób
























Strona dostępna pod adresami:   naszewedrowanie.glt.pl,   tdu.glt.pl,    tdu.ovp.pl

http://med4treat.top